„O tym, jak merdający ogon zmienił nasze życie.
Diankę adoptowaliśmy ze Stowarzyszenia Boksery Niczyje. Od zawsze każde z nas chciało mieć psiego kompana, a Dianka stała się członkiem naszej rodziny.
Na początku naszą uwagę przykuł Ksantos – boksio – jak to stowarzyszenie napisało – z temperamentem.
Jednak po wywiadzie, jaki przeprowadziła z nami Pani Ola, opowiedziala nam o Diance – cudownym psie, którego należy tylko kochać.
I tak było i jest!
Dianka od początku nie stwarzała problemów – załatwiała się na dworze (do tej pory, jak potrzebuje, to pies zamienia się w kota i miauczy), nie podgryza kapci.
Co prawda czasem wychodzi z niej psia menda, ale ilosc miłości i oddania z jej strony to rekompensuje.
Od początku Stowarzyszenie pomagało nam z wieloma kwestiami: leczenie w przypadkach choroby, porady odnośnie żywienia.
Adopcja Dianki przyniosła nam wiele radości, uśmiechu, ale też nauki i odpowiedzialności.”