Nie musisz adoptować psa, żeby zmienić całe jego życie.
Dom tymczasowy to jedno z najważniejszych ogniw naszej pomocy.
Stowarzyszenie Boksery Niczyje nie prowadzi schroniska ani własnego azylu. Psy, które obejmujemy opieką, trafiają do domów tymczasowych – zwyczajnych domów, w których mogą być bezpieczne, dojść do siebie i przygotować się do dalszego życia.
Bez wolnego domu tymczasowego często nie możemy przyjąć kolejnego psa pod opiekę.
Czasem oznacza to, że pies musi dłużej zostać w schronisku. Czasem czeka w miejscu, w którym nie powinien już być ani jednego dnia.
Dom tymczasowy daje nam możliwość powiedzenia:
„Tak. Możemy go zabrać.”
Czym właściwie jest Dom Tymczasowy?
To bezpieczna przystań pomiędzy tym, co było, a tym, co będzie.
Pies mieszka z Tobą do czasu znalezienia odpowiedniego domu stałego. Może to potrwać kilka tygodni, ale czasem również kilka miesięcy.
W tym czasie staje się częścią Twojego codziennego życia.
Spaceruje z Tobą. Śpi. Je. Uczy się zasad panujących w domu. Poznaje ludzi, dźwięki, samochody, inne psy. Pokazuje swój charakter.
A my dzięki Tobie zaczynamy poznawać prawdziwego psa, a nie tylko psa zestresowanego schroniskiem czy nagłą zmianą całego świata.
To właśnie obserwacje domu tymczasowego pomagają nam później znaleźć dla niego właściwy dom stały.
Jakie psy trafiają do domów tymczasowych?
Bardzo różne.
Niektóre niemal od pierwszego dnia zachowują się tak, jakby mieszkały z człowiekiem od zawsze.
Inne potrzebują czasu.
Pod naszą opiekę trafiają również psy po przejściach – porzucone, zaniedbane, chore, po zabiegach, przestraszone albo takie, których historii po prostu nie znamy.
Dlatego dom tymczasowy nie ma obowiązku „naprawić psa”.
Ma przede wszystkim dać mu bezpieczeństwo, spokój, opiekę i czas.
Czasem największym sukcesem pierwszych dni będzie spacer na luźnej smyczy.
Czasem spokojnie przespana noc.
Czasem podejście do człowieka bez strachu.
A czasem pierwszy boksiowy łeb położony na Twoich kolanach.
I właśnie od takich małych rzeczy często zaczyna się wielka zmiana.
Co robi Dom Tymczasowy?
Nie oczekujemy, że będziesz trenerem, behawiorystą czy weterynarzem.
Potrzebujemy przede wszystkim człowieka, który będzie gotowy zaopiekować się psem jak swoim własnym, jednocześnie pamiętając, że pies pozostaje pod opieką Stowarzyszenia.
Dom tymczasowy:
- zapewnia psu bezpieczne miejsce do życia,
- karmi go i dba o jego codzienne potrzeby,
- wychodzi z nim na spacery,
- obserwuje jego zachowanie i zdrowie,
- pomaga mu nauczyć się zasad życia w domu,
- stosuje się do ustaleń dotyczących leczenia i opieki,
- pozostaje z nami w regularnym kontakcie,
- przesyła zdjęcia, filmy i informacje o psie, dzięki którym możemy szukać dla niego najlepszego domu,
- umożliwia spotkania z potencjalnymi adoptującymi po wcześniejszym uzgodnieniu ze Stowarzyszeniem.
Ale jest jeszcze jedna rzecz.
Dom tymczasowy poznaje psa.
A ta wiedza jest dla nas bezcenna.
To Ty możesz powiedzieć nam, czy pies boi się burzy, uwielbia jazdę samochodem, śpi do południa, kradnie skarpetki, kocha dzieci, potrzebuje spokojnego domu albo zdecydowanie wolałby być jedynakiem.
Dzięki temu nie szukamy mu po prostu jakiegoś domu.
Szukamy właściwego.
A co zapewnia Stowarzyszenie?
Dom tymczasowy nie zostaje z psem sam.
Pies przez cały okres pobytu w DT pozostaje pod opieką Stowarzyszenia Boksery Niczyje.
Wspólnie ustalamy kwestie dotyczące leczenia, diagnostyki i dalszego postępowania. Jesteśmy w kontakcie i pomagamy w sytuacjach, które pojawiają się podczas pobytu psa w domu.
Równocześnie szukamy dla niego odpowiedniego domu stałego i prowadzimy proces adopcyjny.
Ty dajesz mu miejsce w swoim domu.
My nadal bierzemy odpowiedzialność za naszego podopiecznego.
Czy nadaję się na Dom Tymczasowy?
Nie szukamy ludzi idealnych.
Nie musisz mieć domu z ogrodem. Nie musisz pracować zdalnie. Nie musisz mieć wieloletniego doświadczenia z bokserami.
Potrzebujemy natomiast odpowiedzialności, cierpliwości i gotowości do współpracy.
Dobry dom tymczasowy rozumie, że pies może potrzebować czasu na adaptację, a jego zachowanie pierwszego dnia nie musi mieć wiele wspólnego z tym, jaki będzie za trzy tygodnie.
Dlatego przed powierzeniem psa chcemy Cię trochę poznać.
Zapytamy między innymi o Twoją sytuację domową, tryb życia, inne zwierzęta, doświadczenie z psami i możliwości opieki.
Nie po to, żeby Cię egzaminować.
Chcemy po prostu dobrać psa, z którym zarówno Ty, jak i on będziecie mieli szansę stworzyć dobry tymczasowy duet.
„Ale ja się przywiążę…”
Prawdopodobnie tak.
I to jest chyba najczęstsza obawa osób myślących o domu tymczasowym.
Oddanie psa do adopcji potrafi boleć. Przecież przez tygodnie albo miesiące był częścią Twojej codzienności.
Ale kiedy zobaczysz go później śpiącego na kanapie w swoim nowym domu, poznasz ludzi, którzy pokochali właśnie tego psa, którego pomogłaś/pomogłeś przygotować do adopcji, zaczynasz rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.
Dom tymczasowy nie jest pożegnaniem.
Jest początkiem jego nowego życia.
A wolne miejsce po jednym uratowanym psie może oznaczać szansę dla następnego.
Jeden wolny kawałek kanapy może uratować życie.
My możemy zorganizować leczenie.
Możemy szukać domu.
Możemy prowadzić adopcję.
Możemy zbierać pieniądze.
Ale psa nie da się umieścić w Excelu, na Facebooku ani na koncie bankowym.
On potrzebuje prawdziwego miejsca.
Jeżeli możesz mu je dać – nawet tylko na jakiś czas – być może właśnie dzięki Tobie będziemy mogli pomóc kolejnemu bokserowi.
Zostań Domem Tymczasowym.
Daj mu czas. My razem z Tobą znajdziemy mu przyszłość.
Masz pytania przed podjęciem decyzji? Napisz lub zadzwoń do nas.
509 944 883 / 511 220 647
(po godzinie 15:00)
Lub napisz : stowarzyszenie@bokseryniczyje.pl

Na zdjęciu są psy, które mają już domy stałe lub tymczasowe. Stale mamy zgłoszenia o psach, które czekają w schroniskach i przytuliskach. Czasem są przywiązane łańcuchem do budy. Nie mając alternatywnego miejsca, w którym moglibyśmy takiego psa umieścić, nie możemy mu pomóc. Dlatego my, nie będąc w posiadaniu żadnych budynków i schowków, działamy tylko i wyłącznie w oparciu o Waszą pomoc. Nasze własne domy są niejednokrotnie zapchane „psimi bidami” i chociaż „serca nas bolą” nie jesteśmy w stanie przygarnąć więcej „Boksiowych biedaków” pod naszą opiekę.