Z życia stowarzyszenia

Nobi odszedł rano…

 

–  22.luty 2016

Cudowna Rodzina dała Mu dom, dała miłość, a On spokojnie odszedł za TM … boli, tak bardzo boli gdy psiak, któremu daliśmy kawałek dobrego życia odchodzi …
„Pożegnanie
Dziś rano odszedł Nobi. Odszedł tak, jak żył: cichutko, niekłopotliwie. Był z nami rok – tylko czy aż ? Nie poznaliśmy go jako uroczego figlarnego szczeniaczka, ani wtedy, gdy pełen sił i krzepy towarzyszył chętne swojemu człowiekowi. Pojawił się u nas w końcówce życia, już ślepy i nieuleczalnie chory i to do nas należało pomóc mu dożyć swego czasu i z godnością odejść na druga stronę tęczy. Bo psy też mają swoją godność. I też wolą umierać, gdy ktoś bliski jest obok nich.

Mam nadzieję, że ten rok to był dla Nobisia – oprócz cierpienia, bólu , nieprzyjemnych zabiegów medycznych – także dobry czas. Dla nas był.

…Od kilku dni widać było, jak czas zaczyna się kurczyć, i już tylko te miarowo i z wielkim trudem unoszące się boki świadczyły, że pies jeszcze żyje. Akurat przysiadłam rano na chwilę przy jego legowisku, by pogłaskać jeszcze raz tę niesamowicie wychudzoną przez chorobę rudą łepetynę, gdy nagle ożywił się, podniósł do góry głowę, otworzył oczy, westchnął 2-3 razy i odszedł. To było podziękowanie ?Pożegnanie ? A może chciałeś mi po prostu piesku ostatkiem sił dodać otuchy przed tym, co nadchodziło nieuchronnie i ty już o tym swoją instynktowną psią mądrością wiedziałeś, a ja jeszcze nie?… Chcę wierzyć w to, że skoro przeszliśmy wszystko razem – i ten ostatni rok i umieranie dzisiaj, było ci piesku trochę łatwiej, spokojniej, mniej gorzko, chociaż nietrudno było zauważyć, jak wciąż tęskniłeś za tamtym swoim pierwszym domem…

Żegnaj Nobisiu, albo raczej : do zobaczenia w lepszym świecie, gdzie nie ma podłych ludzi, nieuleczalnych chorób, głodu, a ślepe psie oczy zaczynają widzieć…

A my ludzie, no cóż: ”śpieszmy się kochać psy , tak szybko odchodzą” !